. Zakończył się MUMIO FESTIVAL.

27 czerwca zakończył się Mumio Festival. Ktoś zapukał mi do buta, czyli 21 lat Mumio. Od 17 czerwca, w warszawskim Teatrze Ateneum, fani mistrzów improwizacji mieli okazję obejrzeć kultowe spektakle, takie jak: Kabaret Mumio, Welcome Home Boys, czy Przybora na 102, który powstał we współpracy Mumio z Magdą Umer. Podczas wieczoru pod nazwą Kopytko i Mazy odbył się przegląd wybranych dokonań Mumio w dziedzinie reklamy telewizyjnej. Artyści Mumio Jadwiga i Dariusz Basińscy, Jacek Borusiński i Tomasz Drozdek oraz gość wieczoru Iwo Zaniewski opowiadali ciekawostki i anegdoty w planu filmowego. Wieczór poprowadził popularny stand-uper Wojtek Fiedorczuk.

Festivalowi towarzyszyła wystawa Semantic Pseudo Child Art, nowego kierunku w sztukach plastycznych zainicjowanego w latach 90-tych w Katowicach przez Dariusza Basińskiego i Tomasza Skorupę. Pokazane prace są autorstwa wszystkich członków Mumio i ich przyjaciół. Nowatorski kierunek odwołuje się do dziecka ukrytego w każdym człowieku i wyzwala pierwotny dziecięcy ogląd często poważnej rzeczywistości. Podczas wernisażu wystawy Dariusz Basiński odczytał manifest twórców Semantic Pseudo Child Art: Nie pogardzajmy dzieckiem w sobie, szukajmy go, śmiejmy się, ale bardziej do niego niż z niego. Ukochajmy nas samych w tym wieku dziecięcym. Szukajmy skojarzeń, bądźmy sowizdrzałami współczesności. Mylmy litery i pojęcia. Niech się otwiera nowa perspektywa. Niech pies ma uszy słonia a mrówka rozmiary wróbla. Niech ż będzie rz a nawet m. A czemu nie wziąć czegoś z dorosłego świata i nie zderzyć tego ze spojrzeniem dziecka? Na styku tego wszystkiego mimo tych wszystkich niedorzeczności urodzi się, choć zawsze tam była, prawda.

Finałem Mumio Festivalu była gala jubileuszowa pt. Ktoś zapukał mi do buta, chociaż słowo „gala” nie do końca oddaje atmosferę wydarzenia. Owszem, było „sto lat”, były kwiaty i niekończące się owacje, jednak nie na każdą galę przychodzi tak wiele fikcyjnych postaci (w tym kilka zwierząt), nie na każdej gali lecą wióry z łamiącej się sceny, nie na każdej gali jeden muzyk gra na tysiącu instrumentów i wreszcie, umówmy się, nie każda gala jest w całości powtórzona (tak, tak, powtórka trwała kilka minut, ale jednak była)! Słowem, Mumioleusz! Przyszli przyjaciele, ci realni i ci fikcyjni. Wszyscy, jak zawsze u Mumio, przenieśli się gdzieś indziej, tak trochę obok, gdzie jest trochę delikatniej, cieplej i weselej. I nie bardzo chcieli stamtąd wracać. Zaraz po wakacjach, 6, 7 i 8 września, w Teatrze Śląskim w Katowicach odbędzie się reedycja Mumio Festivalu.